Paweł Matys: Czemu znów nie udało się wygrać w Kielcach ?
Dawid Janczyk: Zabrakło skuteczności. Szkoda, bo zagraliśmy bardzo dobre spotkanie. Nie pamiętam takiego spotkania wyjazdowego, abyśmy mieli tyle sytuacji i przegrali. Mieliśmy świetne sytuacje podbramkowe, dyktowaliśmy warunki gry. Korona była za to bardzo skuteczna i sytuacje, które miała, wykorzystała.
Ty już do przerwy miałeś dwie. Czemu nie zdobyłeś gola?
Rzeczywiście były to stuprocentowe okazje i powinny paść bramki. W pierwszej powinienem szybciej podjąć decyzję i wtedy zapewne byłby gol. A w drugiej niepotrzebnie przyjmowałem piłkę na klatkę piersiową, zamiast od razu strzelać.
Po przerwie już się udało...
Zmyliłem trochę bramkarza Korony, bo myślał chyba, że będę go próbował mijać. Myśleliśmy po bramce, że szybko wyrównany i powtórzy się sytuacja z maja. Szkoda, że to się nie udało. Zagraliśmy jedno z najlepszych spotkań w tym sezonie. Przyznał nam to również po meczu trener Wdowczyk w szatni.
Obrońcy Korony często łapali napastników Legii na spalone.
- Grali bardzo wysoko. Ja i Elton staraliśmy się to wykorzystać, ale na ogół to się nie udawało. W końcu jednak właśnie po takiej akcji, kiedy udało mi się wybiec za obrońców, strzeliłem gola.
Teraz czekają Was być może jeszcze cięższe spotkania. Z Austrią w Wiedniu o awans do fazy grupowej Pucharu UEFA, a potem z Wisłą Kraków.
- Jedziemy do Wiednia po zwycięstwo. Będziemy robić wszystko, żeby wygrywać. Staramy się być jak najmocniej skoncentrowani. Sami motywujemy się przed każdym spotkaniem, robi to także trener. Niestety, tym razem to nie pomogło.
Dawid Janczyk: Zabrakło skuteczności. Szkoda, bo zagraliśmy bardzo dobre spotkanie. Nie pamiętam takiego spotkania wyjazdowego, abyśmy mieli tyle sytuacji i przegrali. Mieliśmy świetne sytuacje podbramkowe, dyktowaliśmy warunki gry. Korona była za to bardzo skuteczna i sytuacje, które miała, wykorzystała.
Ty już do przerwy miałeś dwie. Czemu nie zdobyłeś gola?
Rzeczywiście były to stuprocentowe okazje i powinny paść bramki. W pierwszej powinienem szybciej podjąć decyzję i wtedy zapewne byłby gol. A w drugiej niepotrzebnie przyjmowałem piłkę na klatkę piersiową, zamiast od razu strzelać.
Po przerwie już się udało...
Zmyliłem trochę bramkarza Korony, bo myślał chyba, że będę go próbował mijać. Myśleliśmy po bramce, że szybko wyrównany i powtórzy się sytuacja z maja. Szkoda, że to się nie udało. Zagraliśmy jedno z najlepszych spotkań w tym sezonie. Przyznał nam to również po meczu trener Wdowczyk w szatni.
Obrońcy Korony często łapali napastników Legii na spalone.
- Grali bardzo wysoko. Ja i Elton staraliśmy się to wykorzystać, ale na ogół to się nie udawało. W końcu jednak właśnie po takiej akcji, kiedy udało mi się wybiec za obrońców, strzeliłem gola.
Teraz czekają Was być może jeszcze cięższe spotkania. Z Austrią w Wiedniu o awans do fazy grupowej Pucharu UEFA, a potem z Wisłą Kraków.
- Jedziemy do Wiednia po zwycięstwo. Będziemy robić wszystko, żeby wygrywać. Staramy się być jak najmocniej skoncentrowani. Sami motywujemy się przed każdym spotkaniem, robi to także trener. Niestety, tym razem to nie pomogło.