Warszawy, odpowiadającego m.in. za bezpieczeństwo, przybyli przedstawiciele policji, władz klubu i kibiców. Powodem spotkania był złożony we wtorek przez mł. insp. Marka Maruchniaka, komendanta rejonowego policji Warszawa Śródmieście wniosek o zamknięcie dla publiczności stadionu przy ul. Łazienkowskiej.
Ukarać Cygana
Policja przypomniała sobie o zajściach, do jakich doszło 13 maja po meczu Legii z Wisłą Kraków. Chuligani, w większości pod wpływem alkoholu, zdemolowali m.in. Starówkę. We wniosku policja stwierdziła, że na mecz wpuszczane były osoby nietrzeźwe, a na trybunie otwartej kibice stali w przejściach między rzędami – niedrożne były więc drogi ewakuacyjne. Z wniosku wynika, że to właśnie było powodem zadym poza stadionem.
– Przyznam, że zdziwiony jestem wnioskiem policji, która po dwóch miesiącach przypomniała sobie o zajściach. Sprowokowali je chuligani, a nie kibice i to nie na stadionie, a w mieście – komentuje Paweł Kosmala, członek rady nadzorczej KP Legia. – Od dłuższego czasu staramy się wyeliminować chuliganów ze stadionu. I przynosi to skutki. Nie możemy ponosić konsekwencji za chuligańskie wybryki w mieście. Za bezpieczeństwo na ulicach odpowiedzialna jest przecież policja, nie klub. Decyzja o zamknięciu stadionu osłabiłaby i zaszkodziła naszym działaniom jako inwestora. Policja nie wspiera nas w walce z chuligaństwem – dodaje Paweł Kosmala.
Mecz, a więc zagrożenie
KP Legia w 2004 r. złożyła do władz miasta i policji projekt programu „Bezpieczny stadion”. Do dzisiaj nie ma żadnego odzewu. Nieoficjalnie wiadomo, że część decydentów w ratuszu i w policji uważa każdy mecz na Legii za zagrożenie bezpieczeństwa w mieście. – Jeśli policja będzie kojarzyła chuliganów z meczami na Legii, to nie dojdziemy do porozumienia – kończy Kosmala. Ostatecznie władze miasta nie przychyliły się do wniosku policji i wydadzą Legii pozwolenie na organizowanie imprez masowych, jakimi są mecze piłkarskie.
– Cieszymy się, że doszło do spotkania i oczywiście z tego, że wniosek o zamknięcie stadionu został odrzucony – mówi Michał Wójcik ze Stowarzyszenia Kibiców Legii Warszawa. – Chcemy współdziałać z klubem w sprawach bezpieczeństwa, ale nie możemy odpowiadać za to, co dzieje się poza stadionem. Szkoda, że naszych postulatów przed meczem z Wisłą Kraków nie wzięto pod uwagę. Proponowaliśmy m.in. postawienie płotków i kontrolowanie kibiców już na ul. Łazienkowskiej, a nie tuż przed stadionem. Chcieliśmy też po spotkaniu zorganizować imprezę w parku Agrykola – dodaje Wójcik.
Nie ruszać lawiny
Na razie kibice Legii będą mogli oglądać mecze na stadionie Legii. Powinni jednak pamiętać, że najmniejsze wykroczenie z ich strony może znów spowodować lawinę. Nikt nie będzie już tolerował chuligaństwa – z tym zgadzają się wszyscy: władze miasta, klubu, policja i sami kibice.
Ukarać Cygana
Policja przypomniała sobie o zajściach, do jakich doszło 13 maja po meczu Legii z Wisłą Kraków. Chuligani, w większości pod wpływem alkoholu, zdemolowali m.in. Starówkę. We wniosku policja stwierdziła, że na mecz wpuszczane były osoby nietrzeźwe, a na trybunie otwartej kibice stali w przejściach między rzędami – niedrożne były więc drogi ewakuacyjne. Z wniosku wynika, że to właśnie było powodem zadym poza stadionem.
– Przyznam, że zdziwiony jestem wnioskiem policji, która po dwóch miesiącach przypomniała sobie o zajściach. Sprowokowali je chuligani, a nie kibice i to nie na stadionie, a w mieście – komentuje Paweł Kosmala, członek rady nadzorczej KP Legia. – Od dłuższego czasu staramy się wyeliminować chuliganów ze stadionu. I przynosi to skutki. Nie możemy ponosić konsekwencji za chuligańskie wybryki w mieście. Za bezpieczeństwo na ulicach odpowiedzialna jest przecież policja, nie klub. Decyzja o zamknięciu stadionu osłabiłaby i zaszkodziła naszym działaniom jako inwestora. Policja nie wspiera nas w walce z chuligaństwem – dodaje Paweł Kosmala.
Mecz, a więc zagrożenie
KP Legia w 2004 r. złożyła do władz miasta i policji projekt programu „Bezpieczny stadion”. Do dzisiaj nie ma żadnego odzewu. Nieoficjalnie wiadomo, że część decydentów w ratuszu i w policji uważa każdy mecz na Legii za zagrożenie bezpieczeństwa w mieście. – Jeśli policja będzie kojarzyła chuliganów z meczami na Legii, to nie dojdziemy do porozumienia – kończy Kosmala. Ostatecznie władze miasta nie przychyliły się do wniosku policji i wydadzą Legii pozwolenie na organizowanie imprez masowych, jakimi są mecze piłkarskie.
– Cieszymy się, że doszło do spotkania i oczywiście z tego, że wniosek o zamknięcie stadionu został odrzucony – mówi Michał Wójcik ze Stowarzyszenia Kibiców Legii Warszawa. – Chcemy współdziałać z klubem w sprawach bezpieczeństwa, ale nie możemy odpowiadać za to, co dzieje się poza stadionem. Szkoda, że naszych postulatów przed meczem z Wisłą Kraków nie wzięto pod uwagę. Proponowaliśmy m.in. postawienie płotków i kontrolowanie kibiców już na ul. Łazienkowskiej, a nie tuż przed stadionem. Chcieliśmy też po spotkaniu zorganizować imprezę w parku Agrykola – dodaje Wójcik.
Nie ruszać lawiny
Na razie kibice Legii będą mogli oglądać mecze na stadionie Legii. Powinni jednak pamiętać, że najmniejsze wykroczenie z ich strony może znów spowodować lawinę. Nikt nie będzie już tolerował chuligaństwa – z tym zgadzają się wszyscy: władze miasta, klubu, policja i sami kibice.