Obecność Hoeka w kadrze nie oznacza wcale, że trener Andrzej Dawidziuk nagle z dnia na dzień stracił pracę. Trener Leo Beenhakker uznał po prostu, że mało doświadczonemu (jeśli chodzi o pracę z bramkarzami reprezentacji) polskiemu szkoleniowcowi przyda się pomocnik z autorytetem. W poniedziałek obaj - Hoek i Dawidziuk - poprowadzili trening w Odense.
Hoek pracował nie tylko w Barcelonie, ale także z reprezentacją Holandii i z Ajaksem Amsterdam. Ostatnio prowadził szkolenia w ramach kursów organizowanych przez UEFA, FIFA i holenderską federacją piłkarską.
Kontuzja Saganowskiego
Polacy trenowali w poniedziałek dwa razy. Oba treningi były zamknięte dla prasy. Coś niecoś jednak o nich wiadomo. Beenhakker sam poprowadził rozgrzewkę i w przeciwieństwie do swojego poprzednia angażował się we wszystkie elementy zajęć. Słuchał przy tym uważnie, co i jak krzyczą do siebie zawodnicy i próbował ich naśladować. Holender jeszcze nie próbuje wymawiać polskich nazwisk, gdy chciał coś od Ireneusza Jelenia krzyczał po prostu "Auxerre". Mirosław Szymkowiak został "Trabzonem", ale Żurawski pozostał Żurawiem.
Pech miał Marek Saganowski. Napastnik Troyes został w czasie treningu uderzony w nogę. Lekarze podejrzewają, że coś niedobrego mogło się stać z kością strzałkową byłego legionisty. Wieczorem Saganowski pojechał na badanie USG do szpitala w Odense. Uraz prawdopodobnie wyeliminuje go z meczu z Danią.
Beenhakker uczy
Po zajęciach piłkarze, którzy w komplecie uczestniczyli tylko w popołudniowych zajęciach (na pierwsze spóźnili się: Jerzy Dudek, Arkadiusz Radomski, Jacek Krzynówek, Mirosław Szymkowiak i Sebastian Mila), spotkali się z trenerami na długiej rozmowie. Właściwie to był głównie monolog Beenhakker wyjaśniał im swoją wizję futbolu i gry reprezentacji. Mówił czego oczekuje od piłkarzy. Zawodnicy byli pod wrażaniem osobowości szkoleniowca.
We wtorek Polacy będą ćwiczyć dwa razy - o 10.00 i 17.30.
Hoek pracował nie tylko w Barcelonie, ale także z reprezentacją Holandii i z Ajaksem Amsterdam. Ostatnio prowadził szkolenia w ramach kursów organizowanych przez UEFA, FIFA i holenderską federacją piłkarską.
Kontuzja Saganowskiego
Polacy trenowali w poniedziałek dwa razy. Oba treningi były zamknięte dla prasy. Coś niecoś jednak o nich wiadomo. Beenhakker sam poprowadził rozgrzewkę i w przeciwieństwie do swojego poprzednia angażował się we wszystkie elementy zajęć. Słuchał przy tym uważnie, co i jak krzyczą do siebie zawodnicy i próbował ich naśladować. Holender jeszcze nie próbuje wymawiać polskich nazwisk, gdy chciał coś od Ireneusza Jelenia krzyczał po prostu "Auxerre". Mirosław Szymkowiak został "Trabzonem", ale Żurawski pozostał Żurawiem.
Pech miał Marek Saganowski. Napastnik Troyes został w czasie treningu uderzony w nogę. Lekarze podejrzewają, że coś niedobrego mogło się stać z kością strzałkową byłego legionisty. Wieczorem Saganowski pojechał na badanie USG do szpitala w Odense. Uraz prawdopodobnie wyeliminuje go z meczu z Danią.
Beenhakker uczy
Po zajęciach piłkarze, którzy w komplecie uczestniczyli tylko w popołudniowych zajęciach (na pierwsze spóźnili się: Jerzy Dudek, Arkadiusz Radomski, Jacek Krzynówek, Mirosław Szymkowiak i Sebastian Mila), spotkali się z trenerami na długiej rozmowie. Właściwie to był głównie monolog Beenhakker wyjaśniał im swoją wizję futbolu i gry reprezentacji. Mówił czego oczekuje od piłkarzy. Zawodnicy byli pod wrażaniem osobowości szkoleniowca.
We wtorek Polacy będą ćwiczyć dwa razy - o 10.00 i 17.30.