Cookie Consent by Free Privacy Policy Generator
  • 05 Apr, 2025

Legia Warszawa - Gornik Zabrze 3:2

Legia Warszawa - Gornik Zabrze 3:2

W spotkaniu piątej kolejki Orange Ekstraklasy Legia Warszawa pokonała na własnym boisku Górnika Zabrze 3:2. To pierwsze zwycięstwo piłkarzy trenowanych przez Dariusza Wdowczyka po serii czterech porażek (w tym dwóch w lidze).

W ciągu pierwszej pół godziny spotkania podopieczni Dariusza Wdowczyka mieli ogromną przewagę. Pierwsza bramka padła już po sześciu minutach, kiedy Edson dośrodkował w pole karne, tam wywiązało się wielkie zamieszanie i w końcu piłkę do siatki wbił z bliska Dickson Choto.

W 10. minucie było już 2:0. Akcję rozpoczął Marcin Burkhardt, który z linii końcowej boiska zagrał w pole bramkowe. Obrońcy Górnika nie zdążyli zareagować, kiedy piłka odbiła się od kolana Piotra Włodarczyka i wpadła do bramki. Chwilę później zdobywca dwóch goli w środowym spotkaniu z Szachtarem mógł znowu pokonać Mateusza Sławika, ale w sytuacji sam na sam górą był ten drugi.
W 21. minucie w dogodnej sytuacji minimalnie spudłował bardzo aktywny Elton. W kolejnej akcji Sławik znakomicie obronił uderzenie Rogera. Tuż przed upływem pół godziny gry Brazylijczyk znowu groźnie strzelił z dystansu, ale tym razem piłka przeleciała tuż obok słupka bramki Górnika.

Tuż przed przerwą Sławik dwukrotnie ratował swój zespół przed stratą goli. Najpierw instynktownie wybił nogami piłkę po strzale Łukasza Surmy, a chwilę później wygrał pojedynek sam na sam z Włodarczykiem. W obu sytuacjach asysty zaliczyliby Brazylijczycy - Elton i Roger.

W trakcie pierwszej połowy goście zagrozili Łukaszowi Fabiańskiemu tylko raz. W 16. minucie Krzysztof Bukalski strzelał z ostrego kąta, piłka minęła bramkarza Legii, ale sprzed linii bramkowej wybił ją Choto.

Początek drugiej części ponownie należał do Legii. Tuż po wznowieniu gry Włodarczyk znowu znalazł się w sytuacji sam na sam ze Sławikiem i ten po raz trzeci był lepszy od napastnika gospodarzy.

W 53. minucie po faulu na na Szałachowskim sędzia podyktował rzut wolny w odległości 20 metrów od bramki gości. Piłkę długo ustawiał Edson, specjalista od stałych fragmentów gry. Uderzył lewą nogą, a Sławik mógł tylko patrzeć jak piłka wpada do siatki.

Brazylijczyk od razu pobiegł w stronę Wdowczyka i obaj panowie padli sobie w ramiona. To był symboliczny gest. Wiadomo, że Edson w minionym tygodniu był skonfliktowany ze szkoleniowcem i opuścił kilka treningów.

Później mecz zrobił się nudny. Przez 20 minut oprócz okazji Włodarczyka, który z 10 metrów strzelił nad poprzeczką, kibice nie mieli czego oglądać. Legia spoczęła na laurach sądząc, że Górnika nie stać na pokazanie dobrej gry. Pewnie dlatego w 77. minucie żadnemu obrońcy nie chciało się wyskoczyć do dośrodkowania Juszkiewicza i Tomasz Moskal spokojnie umieścił piłkę w siatce.

W końcówce Moskal mógł zdobyć kontaktową bramkę, ale jego uderzenie z dystansu świetnie obronił Fabiański. Chwilę później bramkarz Legii nie miał szans przy strzale Artura Prokopa z rzutu karnego. Sędzia podyktował jedenastkę po faulu Hugo. Na więcej piłkarzom Górnika nie wystarczyło już czasu.

Legia Warszawa - Gornik Zabrze 3:2 (2:0)

Bramki: Dickson Choto (6 min.), Piotr Włodarczyk (10 min.), Edson (54 min.) - Tomasz Moskal (77 min.), Artur Prokop (90 min - karny)

Żółte kartki: Łukasz Surma, Miroslav Radovic - Tomasz Prasnal, Łukasz Juszkiewicz, Andrzej Bednarz, Jan Cios. Sędziował: Artur Szydłowski (Kraków)
Widzów 8 000

Legia Warszawa: Łukasz Fabiański - Miroslav Radović, Dickson Choto (65 min. - Hugo Alcantara), Mamadou Balde, Edson - Sebastian Szałachowski, Łukasz Surma, Marcin Burkhardt (46 min. - Tomasz Kiełbowicz), Roger (79 min. - Aleksandar Vuković) - Elton , Piotr Włodarczyk.

Górnik Zabrze: Mateusz Sławik - Błażej Radler, Bednarz Andrzej, Jan Cios, Tomasz Prasnal (54 min. - Rafał Andraszak) - Tomasz Łuczywek, Krzysztof Bukalski (63 min. - Artur Prokop), Łukasz Juszkiewicz, Damian Seweryn (39 min. - Dawid Bartos) - Arkadiusz Aleksander, Tomasz Moskal.