Cookie Consent by Free Privacy Policy Generator
  • 06 Apr, 2025

Legia Warszawa - Lech Poznań 3:2

Legia Warszawa - Lech Poznań 3:2

W piątkowym meczu 13. kolejki Orange Ekstraklasy Legia Warszawa pokonała Lecha Poznań 3:2 (0:0).
12 tysięcy widzów oglądało w Warszawie bardzo dobre widowisko piłkarskie. Zawodnicy obu drużyn zaprezentowali otwartą grę, a spotkanie Legii z Lechem zakończyło się zwycięstwem mistrzów Polski 3:2 (0:0).

Już na początku Legia mogła objąć prowadzenie. Po świetnym podaniu z głębi pola dobrą okazję miał Dawid Janczyk, ale jego uderzenie z linii pola karnego było minimalnie niecelne. Trzy minuty później w dogodnej sytuacji celnego strzału nie potrafili oddać Miroslav Radović i ponownie Janczyk.
Zawodnicy Lecha nie ograniczali się jedynie do rozbijania ataków Legii - sami również starali się zagrozić bramce strzeżonej przez Jana Muchę. W ósmej minucie do dośrodkowania z rzutu wolnego najlepiej wyskoczył Zbigniew Zakrzewski, ale po jego uderzeniu głową piłka poszybowała nad poprzeczką.

Kolejne minuty pierwszej połowy upłynęły pod znakiem walki. Nie obyło się bez kilku brutalnych zagrań. Żadna z drużyn nie potrafiła jednak stworzyć sytuacji bramkowych i na przerwę piłkarze schodzili przy wyniku 0:0.

Po zmianie stron obie drużyny mogły szybko zdobyć bramkę. Najpierw Sebastian Szałachowski z rzutu wolnego strzelił zbyt lekko i piłkę bez trudu złapał Krzysztof Kotorowski. Kilka minut później celnym uderzeniem popisał się obrońca Lecha Bartosz Bosacki. Futbolówkę z linii bramkowej wybił jeden z obrońców stołecznego klubu.

W 54. minucie po faulu Marcina Wasilewskiego Legia otrzymała rzut wolny. Potężnym strzałem z 25 metrów popisał się Szałachowski, a bramkarz gości jedynie odprowadził piłkę wzrokiem.

Sześć minut później po wymianie piłek z Wojciechem Szalą w pole karne dośrodkował Radovic. W dużym zamieszaniu refleksem wykazał się ponownie Szałachowski, który strzałem z pierwszej piłki umieścił futbolówkę w siatce.

Po stracie dwóch bramek piłkarze gości nie poddali się i dążyli do zmiany rezultatu. W 64. minucie w sytuacji sam na sam z Janem Muchą znalazł się Zakrzewski, ale jego potężny strzał sparował bramkarz Legii. Dwie minuty później podobnej okazji nie zmarnował kapitan Lecha Piotr Reiss. Była to pierwsza bramka stracona przez Muchę w rozgrywkach ligowych.

W 82. minucie Lech przeprowadził kolejną kontrę. Piłkę w pole karne Legii idealnie dośrodkował Przemysław Pitry, a Zakrzewski strzałe głową jedynie dopełnił formalności.

Legioniści nie podłamali się po stracie dwóch bramek i cztery minuty później ponownie wyszli na prowadzenie. Akcję na lewym skrzydle zapoczątkował wprowadzony po przerwie Marcin Burkhardt, który dobrze zagrał do innego rezerwowego - Tomasza Kiełbowicza. Ten dośrodkował w pole karne, a niezdecydowanie poznańskich obrońców wykorzystał Radovic. Strzałem z pięciu metrów Serb ustalił wynik spotkania.

Legia awansowała na pozycję wicelidera. Podopieczni Dariusza Wdowczyka mają w 13 meczach 24 punkty, tyle samo, co lider, Wisła, który w niedzielę zagra z Groclinem w Grodzisku.

Powiedzieli po meczu:

Franciszek Smuda, trener Lecha: "Obejrzeliśmy dobre spotkanie, szczególnie w drugiej połowie. Kolejny raz ze stanu 0:2 doprowadziliśmy do remisu. W tym momencie różnie się to mogło ułożyć. Znowu podarowaliśmy rywalowi zwycięstwo. Takich bramek, jakie dzisiaj straciliśmy, nie powinno się w pierwszej lidze tracić".

Dariusz Wdowczyk, trener Legii: "Zgadzam się z Frankiem - mecz był ciekawy, obfitował w bramki. Zgodzę się również, że takich bramek, jak dziś, nie powinno się w ekstraklasie tracić, szczególnie kiedy prowadzi się 2:0. Walczyliśmy jednak do końca i udało nam się zdobyć trzy punkty. To był jeden z naszych lepszych występów w tym sezonie".

Sebastian Szałachowski, strzelec dwóch goli dla Legii: "Ćwiczę stałe fragmenty gry na treningach i to się przydało w meczu. W pierwszej połowie obrona Lecha była dobrze zorganizowana. W drugiej zagraliśmy lepiej i strzeliliśmy dwa gole. Później nastąpił moment dekoncentracji i goście wyrównali. Ostatecznie udało nam się wygrać. Cieszę się z bramki Mirka Radovicia tak, jakbym to ja strzelił".

Legia Warszawa - Lech Poznań 3:2 (0:0)
Bramki: Sebastian Szałachowski dwie (54 min., 60 min.), Miroslac Radovic (86 min.) - Piotr Reiss (65 min.), Zbigniew Zakrzewski (81 min.).
Żółte kartki: Herbert Dick - Marcin Wasilewski.
Sędzia: Krzysztof Słupik (Tarnów).
Widzów 12 000.

Legia: Jan Mucha - Wojciech Szala, Dickson Choto, Herbert Dick, Grzegorz Bronowicki - Miroslav Radovic, Aleksandar Vukovic, Łukasz Surma (84 min. - Marcin Burkhardt), Roger (73 min. - Tomasz Kiełbowicz) - Dawid Janczyk (60 min. - Junior), Sebastian Szałachowski.

Lech: Krzysztof Kotorowski - Marcin Wasilewski, Bartosz Bosacki, Marcin Drzymont, Grzegorz Wojtkowiak - Marcin Zając, Rafał Murawski, Henry Quinteros (81 min. - Arkadiusz Bąk), Jakub Wilk (63 min. - Przemysław Pitry) - Zbigniew Zakrzewski, Piotr Reiss.