Cookie Consent by Free Privacy Policy Generator
  • 06 Apr, 2025

Miało być święto, jest skandal

Miało być święto, jest skandal

Awantury, bijatyka, czerwone kartki i kolejne na polskich boiskach oskarżenia o rasizm - tak zakończył się długo oczekiwany mecz Widzew - Legia. Na boisku mistrz Polski wygrał 1:0

Już w doliczonym czasie gry zawodnicy obu drużyny rzucili się na siebie z pięściami. Punktem zapalnym było starcie Jakuba Rzeźniczaka z Brazylijczykiem Eltonem, później już awanturowali się wszyscy, także trenerzy. Sędzia Tomasz Mikulski pokazał zawodnikom Legii dwie czerwone kartki, a po meczu piłkarze i trenerzy obu drużyn oskarżyli go, że to on doprowadził do awantur, nie panując nad zawodnikami.

Sprawą zajmie się Wydział Dyscypliny PZPN i Ekstraklasa SA.

Przemysław Iwańczyk: Zechce Pan porozmawiać o meczu Widzew - Legia?

Tomasz Mikulski: Tak, choć przyznam, że jeszcze po nim nie ochłonąłem, a minęły już dwa dni.

Padło pod Pana adresem wiele zarzutów. Przede wszystkim, że nie zapanował Pan nad meczem, zwłaszcza w jego końcówce.

- Obejrzałem to spotkanie na wideo i uważam, że nie przyczyniłem się do takich awantur na boisku. Sam nie wiem, co było iskrą, która wywołała takie reakcje.

Ponoć starcie między Jakubem Rzeźniczakiem a Eltonem...

- Byłem w tym czasie po drugiej stronie boiska, przy akcji. W pewnym momencie moi asystenci zasygnalizowali mi, że coś się dzieje. Odwróciłem się i zobaczyłem przepychankę. Pobiegłem ile sił. Mój asystent dokładnie obserwował całe zajście i twierdzi, że nie widział faulu bez piłki Rzeźniczaka. Widział za to zachowanie dwóch legionistów. Eltona, który opluł kapitana Widzewa. Junior uderzył w szyję jednego z rywali, a chwilę później odepchnął drugiego. To wszystko zostało opisane w protokole. Obu wyrzuciłem z boiska. Słyszałem opinie, że mogłem załagodzić sprawę, załatwić ją w inny sposób, dając po żółtej kartce. Uważam jednak, że awantury na taką skalę zasługują na surową karę. Nie można udawać, że nic się nie dzieje. Rolą sędziego jest wychwycić jak najwięcej złych zachowań i odpowiednio się do nich odnieść. Nie twierdzę, że zobaczyliśmy wszystko, bo w takim zamieszaniu było to nierealne.

Czyli nie pogubił się Pan?

- A co innego mogłem zrobić? Byliśmy we czterech - ja, asystenci i sędzia techniczny. Próbowaliśmy rozdzielić zawodników i ogarnąć wzrokiem, co się dzieje, by móc wyciągnąć konsekwencje.

Starli się też trenerzy obu drużyn.

- Schodząc do szatni, coś sobie tłumaczyli, ostro dyskutowali, krzyczeli na siebie. W takim tumulcie nie słyszałem, o co dokładnie poszło.

Dickson Choto sugestywnie pokazywał na swoją skórę, sugerując, że rywale i ich kibice rzucają pod jego adresem rasistowskie uwagi.

- Przekazał mi to mój obserwator. Choto chodziło o niewłaściwie zachowanie kibiców. Mnie trudno to ocenić, bo schodziło kilkanaście osób, każdy coś krzyczał, było wielkie zamieszanie. Jeśli ktoś twierdzi, że się pogubiłem, zadaję pytanie: a co powinienem zrobić? Co sędzia może? Starałem się zachować spokój do końca i zapanować nad wszystkim.

A co zobaczył obserwator PZPN?

- Oglądał te zajścia na wideo, ale kamery nie zarejestrowały wszystkiego. Być może pojawią się nowe materiały, co znacznie pomoże ukarać winnych. Na całym świecie jest tak, że to, czego nie zauważył sędzia a wychwyciły kamery, jest podstawą do wyciągnięcia konsekwencji przez Wydział Dyscypliny.

Wchodząc na boisko, zawodnicy mieli koszulki z hasłem: "Czerwona kartka dla agresji i rasizmu na boiskach".

- Jest mi bardzo przykro, że tak to się skończyło. Miało być święto, jest skandal. Starałem się i myślę, że dobrze prowadziłem to spotkanie. Byłem konsekwentny, dałem wiele kartek. Na marginesie, po raz pierwszy w karierze dałem jednej drużynie trzy upomnienia za grę na czas. Ale teraz nikt nie będzie mówił o meczu, tylko o bijatyce w jego końcówce. A niestety, w Polsce jest tak, że jeśli zawodnicy zachowują się jak chuligani, szuka się winnych wśród sędziów. Sądzę, że teraz nie będzie inaczej.

Ja też założyłem tę koszulkę, bo zdaję sobie sprawę z słuszności idei walki z rasizmem na boiskach. Aż boję się tego powiedzieć, ale być może niektórzy czarnoskórzy zawodnicy próbują teraz wykorzystać tę sytuację. Coraz powszechniejsze są skargi obcokrajowców na rzekome rasistowskie prowokacje. Przyznam, że nie zauważyłem takich zachowań w piątek, a jednak w podtekście rasizm znów się pojawił. Czy aby ktoś nie próbuje usprawiedliwiać swoich błędów rasizmem ze strony przeciwnika? Sędziowie, zawodnicy, trenerzy, piłka nożna w ogóle powinny być ślepe na kolor skóry.

Liczba meczu:

75 - od tylu miesięcy Legia nie wygrała wyjazdowego meczu prowadzonego przez sędziego Tomasza Mikulskiego. Ostatni raz udało się to mistrzom Polski w lipcu 2000 roku w Radzionkowie (1:0 z Ruchem). Później, w 2003 roku, legioniści pokonali Polonię Warszawa i - choć byli gościem w tym meczu - to spotkanie odbywało się na Łazienowskiej. Mecz z Widzewem był, od lipca 2000 roku, 11. wyjazdowym pojedynkiem Legii prowadzonym przez Mikulskiego.