Młody golkiper w drużynie Dariusz Wdowczyka wydawał się nie do ruszenia. Wyśmienite występy przeplatał co prawda bezbarwnymi, ale nie ponosił winy za stracone bramki. Tłumaczono, że Legia przegrywa raczej przez błędy obrońców. – Łukasz maczał jednak paluszki w naszych kiepskich występach, a ponieważ chcemy mieć zdrową rywalizację wśród bramkarzy, postanowiliśmy dać mu odpocząć – tłumaczył decyzję Wdowczyk.
Fabiański dowiedział się o tym dzień przed meczem. Był zaskoczony. – Nie spodziewałem się tego, ale kiedy trener wytłumaczył mi swoje stanowisko, postanowiłem przyjąć to po męsku – opowiada. – Od początku sezonu rozegrałem już trzynaście spotkań, wszystkie niemalże co trzy dni i na pewno stres towarzyszący każdemu występowi odcisnął się na mojej psychice.
Fabiański dowiedział się o tym dzień przed meczem. Był zaskoczony. – Nie spodziewałem się tego, ale kiedy trener wytłumaczył mi swoje stanowisko, postanowiłem przyjąć to po męsku – opowiada. – Od początku sezonu rozegrałem już trzynaście spotkań, wszystkie niemalże co trzy dni i na pewno stres towarzyszący każdemu występowi odcisnął się na mojej psychice.