Piątkowy mecz 12. kolejki Orange Ekstraklasy Widzew Łódź - Legia Warszawa (0:1) zakończył się skandalem. W ostatnich sekundach doszło do przepychanek, w których brali udział wszyscy zawodnicy, trenerzy i działacze. Elton i Junior zostali ukarani czerwonymi kartkami, a Choto prowokował publiczność w odpowiedzi na rasistowskie jego zdaniem okrzyki z trybun. Później legioniści twierdzili, że Brazylijczycy tylko zareagowali na brutalny faul bez piłki Rzeźniczaka. Gracze z Łodzi z kolei oskarżali Eltona o oplucie. Smaczku aferze dodawało to, że Rzeźniczak jest piłkarzem Legii do końca sezonu wypożyczonym do Widzewa. Ponoć jeszcze w trakcie zamieszania na boisku w jego stronę poleciały z ust legionistów groźby - co też go spotka na Łazienkowskiej po powrocie. W czwartek wszystkich zamieszanych w sprawę wezwała Komisja Ligi Ekstraklasy SA.
Ponieważ rozpoczęcie posiedzenia opóźniało się, zwaśnione strony musiały wspólnie czekać w korytarzu. Brazylijczycy tradycyjnie trzymali się razem i na uboczu, ale uśmiechnięty od ucha do ucha Choto wylewnie przywitał się z Rzeźniczakiem, po czym razem usiedli na kanapie i przegadali kilkanaście minut. Później zawodnicy, a także kierownik drużyny Widzewa Tadeusz Gapiński i Jarosław Ostrowski, członek zarządu Legii, zostali wezwani na przesłuchanie. Po kolejnym kwadransie było już po wszystkim.
- Elton został zdyskwalifikowany na trzy mecze. Moim zdaniem zrozumiał, że zasługuje na karę. Przyznał się, że opluł rywala - relacjonował Adam Tomczyński, przewodniczący komisji. - Dalej, na podstawie zapisu wideo odstąpiliśmy od wymierzenia kary Juniorowi za czerwoną kartkę. Twierdzimy, że w ogóle nie było podstaw do jej pokazania, Junior rzeczywiście występował raczej w roli rozjemcy niż agresora. Może grać.
A co z Rzeźniczakiem? - Naszym zdaniem starcie obrońcy Widzewa z Eltonem, od którego wszystko się zaczęło, nie było ani zamierzone, ani brutalne. Uznaliśmy, że to zwykłe zdarzenie boiskowe - wyjaśnił Tomczyński.
Po ogłoszeniu wyroków trudno było namówić piłkarzy na zwierzenia. Obcokrajowcy z Legii w komplecie odmówili wypowiedzi i wyszli, trzaskając drzwiami. Rzeźniczak nie był wiele rozmowniejszy. - To słuszna decyzja - rzucił tylko.
Na temat ewentualnych następstw powrotu do Legii mówić nie chciał. - Nie słyszałem, by działacze lub piłkarze Legii mówili, że nie ma dla mnie powrotu na Łazienkowską. To, co krzyczą kibice. mnie nie obchodzi - wykręcał się.
W sprawie oskarżeń Choto pod adresem publiczności na stadionie Widzewa komisja zbierze się jeszcze raz za tydzień. - Na przyszły czwartek wezwiemy dodatkowo arbitra i delegata, a także obejrzymy zapis audio i wideo z monitoringu stadionowego - zapowiada Tomczyński.
Jak się dowiedzieliśmy, Choto zeznał przed komisją, że kibice Widzewa naśladowali małpy i krzyczeli do legionistów: "Ty bambusie", a Elton i Junior potwierdzili słowa obrońcy z Zimbabwe. Łodzianie z kolei utrzymywali, że nic takiego nie słyszeli. - Ciekawe, skąd Brazylijczyk wie, co to znaczy, skoro nie zna polskiego - zastanawiał się Gapiński po wyjściu z posiedzenia.
A jeżeli zapis z monitoringu pokaże, że na przykład Rzeźniczak i Junior jednak popełnili brutalne faule? - Ta sprawa już nie będzie rozpatrywana, a werdykty ewentualnie zmienione, choć oczywiście kluby mają prawo do odwołań. Zapis z kamer na stadionie obejrzymy wyłącznie po to, by rozstrzygnąć, czy kibice zachowywali się jak rasiści - kończy Tomczyński
Liczba Eltona
121 - za tyle dni Brazylijczyk znów będzie mógł zagrać w ligowym meczu Legii.
Ponieważ rozpoczęcie posiedzenia opóźniało się, zwaśnione strony musiały wspólnie czekać w korytarzu. Brazylijczycy tradycyjnie trzymali się razem i na uboczu, ale uśmiechnięty od ucha do ucha Choto wylewnie przywitał się z Rzeźniczakiem, po czym razem usiedli na kanapie i przegadali kilkanaście minut. Później zawodnicy, a także kierownik drużyny Widzewa Tadeusz Gapiński i Jarosław Ostrowski, członek zarządu Legii, zostali wezwani na przesłuchanie. Po kolejnym kwadransie było już po wszystkim.
- Elton został zdyskwalifikowany na trzy mecze. Moim zdaniem zrozumiał, że zasługuje na karę. Przyznał się, że opluł rywala - relacjonował Adam Tomczyński, przewodniczący komisji. - Dalej, na podstawie zapisu wideo odstąpiliśmy od wymierzenia kary Juniorowi za czerwoną kartkę. Twierdzimy, że w ogóle nie było podstaw do jej pokazania, Junior rzeczywiście występował raczej w roli rozjemcy niż agresora. Może grać.
A co z Rzeźniczakiem? - Naszym zdaniem starcie obrońcy Widzewa z Eltonem, od którego wszystko się zaczęło, nie było ani zamierzone, ani brutalne. Uznaliśmy, że to zwykłe zdarzenie boiskowe - wyjaśnił Tomczyński.
Po ogłoszeniu wyroków trudno było namówić piłkarzy na zwierzenia. Obcokrajowcy z Legii w komplecie odmówili wypowiedzi i wyszli, trzaskając drzwiami. Rzeźniczak nie był wiele rozmowniejszy. - To słuszna decyzja - rzucił tylko.
Na temat ewentualnych następstw powrotu do Legii mówić nie chciał. - Nie słyszałem, by działacze lub piłkarze Legii mówili, że nie ma dla mnie powrotu na Łazienkowską. To, co krzyczą kibice. mnie nie obchodzi - wykręcał się.
W sprawie oskarżeń Choto pod adresem publiczności na stadionie Widzewa komisja zbierze się jeszcze raz za tydzień. - Na przyszły czwartek wezwiemy dodatkowo arbitra i delegata, a także obejrzymy zapis audio i wideo z monitoringu stadionowego - zapowiada Tomczyński.
Jak się dowiedzieliśmy, Choto zeznał przed komisją, że kibice Widzewa naśladowali małpy i krzyczeli do legionistów: "Ty bambusie", a Elton i Junior potwierdzili słowa obrońcy z Zimbabwe. Łodzianie z kolei utrzymywali, że nic takiego nie słyszeli. - Ciekawe, skąd Brazylijczyk wie, co to znaczy, skoro nie zna polskiego - zastanawiał się Gapiński po wyjściu z posiedzenia.
A jeżeli zapis z monitoringu pokaże, że na przykład Rzeźniczak i Junior jednak popełnili brutalne faule? - Ta sprawa już nie będzie rozpatrywana, a werdykty ewentualnie zmienione, choć oczywiście kluby mają prawo do odwołań. Zapis z kamer na stadionie obejrzymy wyłącznie po to, by rozstrzygnąć, czy kibice zachowywali się jak rasiści - kończy Tomczyński
Liczba Eltona
121 - za tyle dni Brazylijczyk znów będzie mógł zagrać w ligowym meczu Legii.