Porażki w ekstraklasie, odpadnięcie z Pucharu Polski po meczu z trzecioligowcem z Sanoka – dla właścicieli warszawskiego klubu było to zbyt wiele. Jeszcze dzień przed wylotem do Wiednia piłkarze wzywani byli po kolei do gabinetu, gdzie wymierzano im kary.
Na szczęście nikt ich nie chłostał, ale niektórzy stracili nawet 15 procent miesięcznych dochodów. W Austrii wszyscy doskonale zdają sobie sprawę, w jakim stanie psychicznym przyjeżdża Legia. – To taka wojna dwóch słabych drużyn – mówi Sebastian Mila. – My gramy fatalnie, a warszawianie poza tym, że również notują wyniki poniżej oczekiwań, mają jakieś problemy wewnątrz zespołu. I tylko dlatego szanse są wyrównane.
Na szczęście nikt ich nie chłostał, ale niektórzy stracili nawet 15 procent miesięcznych dochodów. W Austrii wszyscy doskonale zdają sobie sprawę, w jakim stanie psychicznym przyjeżdża Legia. – To taka wojna dwóch słabych drużyn – mówi Sebastian Mila. – My gramy fatalnie, a warszawianie poza tym, że również notują wyniki poniżej oczekiwań, mają jakieś problemy wewnątrz zespołu. I tylko dlatego szanse są wyrównane.