Część kibiców Widzewa twierdzi, że ich niechęć do Legii jest spowodowana „faworyzowaniem” tego klubu przez media w latach 70. i 80. To trochę pokrętne tłumaczenie. Prawda jest taka, że Legia i Widzew to najbardziej utytułowane polskie kluby ostatnich 30 lat, z największą liczbą sympatyków i fanklubów w całym kraju. Ich mecze bardzo często decydowały o tytule mistrzowskim.
Z czasem ligowy szlagier stał się ligowym klasykiem. A historia dopisała kolejne rozdziały w najbardziej emocjonującej piłkarskiej „wojnie” w Polsce.
– W 1975 roku awansowaliśmy do ekstraklasy. W Warszawie zremisowaliśmy 1:1, a w Łodzi wygraliśmy 2:1. Strzeliłem wówczas oba gole. Już wtedy wiedziałem, że grałem w szczególnym meczu – wspomina były piłkarz Widzewa, od wielu lat kierownik łódzkiego klubu Tadeusz Gapiński.Gdy w 1985 roku Dariusz Dziekanowski przechodził z Widzewa do Legii, powiedział w wywiadzie dla „Sportowca”, że po wyjeździe z Łodzi szerzej otworzył okna w samochodzie i wreszcie mógł oddychać normalnym powietrzem. W Łodzi zawrzało...
W 1994 roku jesienne spotkanie obu drużyn stacja Eurosport obwołała „meczem weekendu w Europie”.
Dwa lata później Widzew wygrał na Łazienkowskiej 2:1 i zdobył mistrzostwo kraju. Część fanów Legii do dziś obwinia kilku swoich piłkarzy o odpuszczenie meczu.
Z czasem ligowy szlagier stał się ligowym klasykiem. A historia dopisała kolejne rozdziały w najbardziej emocjonującej piłkarskiej „wojnie” w Polsce.
– W 1975 roku awansowaliśmy do ekstraklasy. W Warszawie zremisowaliśmy 1:1, a w Łodzi wygraliśmy 2:1. Strzeliłem wówczas oba gole. Już wtedy wiedziałem, że grałem w szczególnym meczu – wspomina były piłkarz Widzewa, od wielu lat kierownik łódzkiego klubu Tadeusz Gapiński.Gdy w 1985 roku Dariusz Dziekanowski przechodził z Widzewa do Legii, powiedział w wywiadzie dla „Sportowca”, że po wyjeździe z Łodzi szerzej otworzył okna w samochodzie i wreszcie mógł oddychać normalnym powietrzem. W Łodzi zawrzało...
W 1994 roku jesienne spotkanie obu drużyn stacja Eurosport obwołała „meczem weekendu w Europie”.
Dwa lata później Widzew wygrał na Łazienkowskiej 2:1 i zdobył mistrzostwo kraju. Część fanów Legii do dziś obwinia kilku swoich piłkarzy o odpuszczenie meczu.