Pierwszą groźną akcję stworzyli gospodarze. W 15. minucie po centrze Budki głową strzelał Nowak, ale bramkarz Legii udowodnił, że fach swój zna wyśmienicie i wybił zmierzającą do siatki pod poprzeczką piłkę na rzut rożny.
Siedem minut później Legia objęła prowadzenie. W pole karne wpadł Radovic, którego "podciął" Nowak i sędzia bez wahania wskazał na "wapno". Rzut karny na gola zamienił Roger.
W 24. minucie znów było groźnie w polu karnym Legii. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Kuklisa "główkował" Napoleoni, ale piłka minęła słupek bramki strzeżonej przez Muchę.
W drugiej połowie Widzew nie zaatakował bardziej zdecydowanie. Spotkanie się zaostrzyło, czego efektem festiwal fauli i żółtych kartek, których nie szczędził zawodnikom obu drużyn. W sumie arbiter aż dziewięć razy sięgał po żółte kartki. Dodatkowo, w końcówce, wyrzucił z boiska dwóch zawodników Legii.
Najbardziej aktywnym piłkarzem gospodarzy był Napoleoni. Włoch walczył z obrońcami Legii, strzelał efektownymi "nożycami", padał w polu karnym i domagał się "jedenastki", ale tak na dobrą sprawę krzywdy Legii nie był w stanie zrobić.
W końcówce bliski szczęścia był Bogunovic, ale najpierw piłka po jego strzale z około 30 metrów minęła słupek bramki gości, zaś w 88. minucie poszybowała ponad poprzeczką.
Końcówka spotkania była bardzo dramatyczna. Na środku boiska doszło do małej bijatyki, po której sędzia ukarał czerwonymi kartkami najbardziej krewkich uczestników tego zdarzenia - Brazylijczyków w barwach Legii, Juniora i Eltona.
Dla Legii zwycięstwo z Widzewem to trzecia, bez straty gola przy siedmiu zdobytych, wygrana z rzędu. Podopieczni Dariusza Wdowczyka awansowali po piątkowym meczu na pozycję wicelidera tabeli Orange Ekstraklasy. Legia ma tyle samo punktów co Wisła, która w sobotę rozegra derby Krakowa z Cracovią.
Po meczu powiedzieli:
Trener Widzewa, Michał Probierz: Wiedziałem, że to nie będzie takie spotkanie, jakie rozegraliśmy tydzień temu z Lechem. Zdawałem sobie sprawę z tego, że jedna bramka może zadecydować o zwycięstwie w tym spotkaniu i tak się rzeczywiście stało. Każdy jednak, kto widział ten mecz, musi przyznać, że moja drużyna włożyła w to spotkanie maksimum zaangażowania. Gratuluję Legii kolejnego zwycięstwa z rzędu.
Trener Legii, Dariusz Wdowczyk: Prawda jest taka, że rzut karny ustawił całe spotkanie i choć w drugiej połowie nie mieliśmy tylu sytuacji pod bramką Widzewa, to jednak udało nam się dowieźć zwycięstwo do końca. Cieszę się bardzo z tej wygranej. Dickson Choto prowokowany był przez całe spotkanie przez piłkarzy Widzewa.
Widzew Łódź - Legia Warszawa 0:1 (0:1)
Bramka - Roger (22 min. - karny).
Czerwone kartki: Junior (90 min.), Elton (90 min.)
Żółte kartki: Wawrzyniak, Iwan, Nowak - Vukovic, Mucha, Szala, Radovic, Elton, Choto.
Sędzia: Tomasz Mikulski (Lublin). Widzów 9000.
Widzew: Fabiniak - Nowak, Konieczny, Rzeźniczak, Wawrzyniak - Budka, Kłos (71 min. - Iwan), Kuklis, Napoleoni (79 min. - Bogunovic) - Grzelak, Sokalski (54 min. - Grzelczak).
Legia: Mucha - Szala, Dick, Choto, Bronowicki - Radovic, Surma, Vukovic, Roger (61 min. - Kiełbowicz) - Janczyk (46 min. - Elton), Szałachowski (77 min. - Junior).
Siedem minut później Legia objęła prowadzenie. W pole karne wpadł Radovic, którego "podciął" Nowak i sędzia bez wahania wskazał na "wapno". Rzut karny na gola zamienił Roger.
W 24. minucie znów było groźnie w polu karnym Legii. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Kuklisa "główkował" Napoleoni, ale piłka minęła słupek bramki strzeżonej przez Muchę.
W drugiej połowie Widzew nie zaatakował bardziej zdecydowanie. Spotkanie się zaostrzyło, czego efektem festiwal fauli i żółtych kartek, których nie szczędził zawodnikom obu drużyn. W sumie arbiter aż dziewięć razy sięgał po żółte kartki. Dodatkowo, w końcówce, wyrzucił z boiska dwóch zawodników Legii.
Najbardziej aktywnym piłkarzem gospodarzy był Napoleoni. Włoch walczył z obrońcami Legii, strzelał efektownymi "nożycami", padał w polu karnym i domagał się "jedenastki", ale tak na dobrą sprawę krzywdy Legii nie był w stanie zrobić.
W końcówce bliski szczęścia był Bogunovic, ale najpierw piłka po jego strzale z około 30 metrów minęła słupek bramki gości, zaś w 88. minucie poszybowała ponad poprzeczką.
Końcówka spotkania była bardzo dramatyczna. Na środku boiska doszło do małej bijatyki, po której sędzia ukarał czerwonymi kartkami najbardziej krewkich uczestników tego zdarzenia - Brazylijczyków w barwach Legii, Juniora i Eltona.
Dla Legii zwycięstwo z Widzewem to trzecia, bez straty gola przy siedmiu zdobytych, wygrana z rzędu. Podopieczni Dariusza Wdowczyka awansowali po piątkowym meczu na pozycję wicelidera tabeli Orange Ekstraklasy. Legia ma tyle samo punktów co Wisła, która w sobotę rozegra derby Krakowa z Cracovią.
Po meczu powiedzieli:
Trener Widzewa, Michał Probierz: Wiedziałem, że to nie będzie takie spotkanie, jakie rozegraliśmy tydzień temu z Lechem. Zdawałem sobie sprawę z tego, że jedna bramka może zadecydować o zwycięstwie w tym spotkaniu i tak się rzeczywiście stało. Każdy jednak, kto widział ten mecz, musi przyznać, że moja drużyna włożyła w to spotkanie maksimum zaangażowania. Gratuluję Legii kolejnego zwycięstwa z rzędu.
Trener Legii, Dariusz Wdowczyk: Prawda jest taka, że rzut karny ustawił całe spotkanie i choć w drugiej połowie nie mieliśmy tylu sytuacji pod bramką Widzewa, to jednak udało nam się dowieźć zwycięstwo do końca. Cieszę się bardzo z tej wygranej. Dickson Choto prowokowany był przez całe spotkanie przez piłkarzy Widzewa.
Widzew Łódź - Legia Warszawa 0:1 (0:1)
Bramka - Roger (22 min. - karny).
Czerwone kartki: Junior (90 min.), Elton (90 min.)
Żółte kartki: Wawrzyniak, Iwan, Nowak - Vukovic, Mucha, Szala, Radovic, Elton, Choto.
Sędzia: Tomasz Mikulski (Lublin). Widzów 9000.
Widzew: Fabiniak - Nowak, Konieczny, Rzeźniczak, Wawrzyniak - Budka, Kłos (71 min. - Iwan), Kuklis, Napoleoni (79 min. - Bogunovic) - Grzelak, Sokalski (54 min. - Grzelczak).
Legia: Mucha - Szala, Dick, Choto, Bronowicki - Radovic, Surma, Vukovic, Roger (61 min. - Kiełbowicz) - Janczyk (46 min. - Elton), Szałachowski (77 min. - Junior).